Być może zabrzmi to dziwnie biorąc pod uwagę, że mamy styczeń, ale naprawdę nie spodziewałam się zobaczyć tyle śniegu w tym roku. Byłam przekonana, że popada przez 20 minut i stopnieje po paru godzinach. Jakież było moje zdziwienie gdy po paru dniach śnieg nie tylko nie stopniał, ale było go coraz więcej!


Bardzo chciałam zrobić te zdjęcia. Spacerowałam codziennie po parku, przepychałam wózek przez zaśnieżone alejki, i zachwycałam się tą niespodziewaną zimą coraz bardziej. Wyobrażałam sobie kadry, które mogłabym zrobić, stawiałam moje wymyślone modelki na każdej alejce, i przy każdym drzewie. Miałam nadzieję, że za rok też będzie tak pięknie.


To, na czym skupiasz swoją uwagę rośnie.


Mocno w to wierzę, i ostatnio dokładnie tak się dzieje. Udało się! Nie tylko poszłam do lasu na sesję, ale jeszcze trafił nam się najpiękniejszy dzień tegorocznej zimy. Słońce świeciło idealnie w trakcie zdjęć, miałyśmy gorącą imbirową herbatę, pistacjową czekoladę w złotku i mnóstwo pozytywnej energii. Było IDEALNIE.


Mam nadzieję, że to piękny początek corocznych zimowych sesji. Mam na nie tyle pomysłów! (Te zdjęcia zrobiłyśmy w ekspresowym tempie, bo jednak moja Mała Asystentka się mocno niecierpliwiła w wózku.) Z lekkim uczuciem niedosytu, ale jednak bardzo zadowolona, spoglądam na te kadry i cieszę się z nich niesamowicie.


Przyjemnego oglądania!

A na zakończenie jeszcze udało mi się dorobić pamiątkowego zdjęcia z pyzatym brzdącem. Piękna pamiątka naszej pierwszej zimy. (Przy okazji małe przypomnienie: Róbcie sobie zdjęcia! Takie momenty są bezcenne.)